niedziela, 19 maja 2013

Imagin z Harrym (smutny)


Jesteś z Harrym już trzy lata. Tworzycie idealną parę. Dziś zaproponował Ci wyjście do restauracji. Oczywiście zgodziłaś się. Umówiliście się o godzinie 19.00. Styles zjawił się wcześniej by wszystko dokładnie przygotować. Dochodząc na miejsce doznałaś szoku. Zarezerwowana jedynie dla was sala udekorowana była płatkami twoich ulubionych kwiatów - białych róż.
Przekraczając próg drzwi, ubrany w garnitur Harry podniósł głowę i od razu do Ciebie podbiegł.
Podprowadził Cię do stolika. Odsunął i zasunł za tobą krzeszło. Po chwili kelner przyniósł dania. Byłaś mile zaskoczona w jak szybkim czasie udało mu się zorganizować coś tak wspaniałego. Po skończonym posiłku udaliście się na spacer. Dreptaliście objęci romantycznymi alejkami. Nagle zatrzymał się przy drodze i uklęknął.
- (T.I.)
- Tak? - Spytałaś.
- Wyjdziesz za mnie? - Zapytał.
Nieograniczone szczęście ogarnęło całą Ciebie. Spojrzałaś na niego. Nerwowo przeczesywał włosy. Następnie przystąpił do przeszukiwania kieszeń. Po chwili wyciągnął z jednej, bocznej małe, czerwone pudełeczko. Otworzył je. Znajdował się w nim śliczny pierścionek. Chciał go wyjąć. W tym momencie pijany kierowca przejeżdżający niedaleko was skręcił i wjechał prosto w niego. Stałaś osłupiała, niewiedząc co się dzieję. Rozejrzałaś się. Nagle wszyscy ludzie znajdujący się w pobliżu podbiegli do wa. Zauważyłaś że jeden z nich zadzwonił po karetkę.
Zwróciłaś wzrok ku nieruchomemu, zakrwawionemu ciału Harry'ego. Łzy mimowolnie cisnęły Ci się w powieki. Był cały blady.
Po chwili przyjechała karetka zabrała go. Ty nadal tam stałaś. Nie rozumiałaś zaistniałej sytuacji. Jakaś nieznajoma kobieta w średnim wieku zaproponowała Ci podwózkę do szpitala. Skorzystałaś z propozycji. Po dziesięciu minutach byłaś już na miejscu. Podbiegłaś do przechodzącej pielęgniarki i spytałaś gdzie leży twój chłopak. Podprowadziła Cię na ławkęi kazała usiąść. Trwaliście w ciszy.
- Przykro mi, ale zmarł na miejscu. - Przemówiła.
- Że co> To jakiś żart? - Zapytałaś oburzona. Pokręciła przecząco głową. Wpatrywałaś sie jeden punkt w ścianie. Nagle wstałaś i zdensrwowana i zarazem zrozpaczona zaczęłaś biegać po szpitalu wykrzykując imię twojego chłopaka.
- Gdzie jesteś? - Pytałaś wciąż go szukając. W ogóle nie dochodziło do Ciebie to, że jego już nie ma.
Biegnąc korytarzem natknęłaś się na mamę Harry'ego. Była cała czerwona i zapłakana.
- To prawda? - Spytałaś.
- Niestety. - Wpadłyście sobie w ramiona i głośno szlochałyście.
Nieznajomy Ci mężczyzna w białym fartuchu podszedł do Ciebie.
- (T.I.)(T.N.)? - Zapytał.
- Tak. - Odpowiedziałaś.
Podał Ci małe czerwone pudełeczko z tym samym pierścionkiem, który Harry jeszcze niedawno chciał Ci ofiarować.
- Przykro mi. - Przyznał i odszedł.
Upadłaś. Siedziałaś na ziemi i płakałaś bez kresu nie zwracając na to ile czasu mija.
Podeszła do Ciebie twoja mama i podniosła Cię po czym zaprowadziła do domu.
- Będzie dobrze, kochanie. Harry nie chciałby żebyś cierpiała. - Spojrzałaś na nią. Następnie zwróciłaś wzrok na pudełeczko. Podniosłaś je i wyjęłaś z niego pierścionek. Dokładnie go obejrzałaś i założyłaś na palec.
- Kocham Cię. - Szepnęłaś kierując swoje słowa do Harry'ego.
Pół roku później sześć miesięcy minęło od tragicznego zdarzenia. Przez ten czas wciąż nie mogłaś się pozbierać. Dziś postanowiłaś to zakończyć. Udałaś się na dach najwyższego budynku w mieście. Stojąc na krawędzi wyjęłaś kartkę i długopis. Zapisałaś na niej te słowa : ,, Przykro mi, ale nie potrafię spokojnie stąpać po ziemi bez Harry'ego. To on nauczył mnie kochać, żyć. Bez niego to nie to samo. Przepraszam. Lecz moja bajka dobiega końca. To zakończenie jedynie w tym świecie. Skoczę i polecę do niego. Za bardzo tęsknie by żyć. Chcę z znów poczuć to ciepło w jego objęciach. Chcę znów poczuć smak jego ust. Przepraszam. ''
Skoczyłaś i poleciałaś do niego. Kartkę pozostawiłaś na dachu. Wierzyłaś że ktoś ją przeczyta i zrozumie. Będzie wiedział, że to nie koniec. Uwierzy, że teraz tańczysz z nim taniec na jednej z chmor. Szczęśliwi spoglądanie na wszystko z góry. Opiekujecie się bliskimi. Jesteście razem. Nie tu, lecz tam. Przeznaczenie wybrało dla was inny los. Najważniejsze jest to, że sie kochacie, a wuczucie którym się darzycie nie wygaśnie nigdy, bez względu na to gdzie się znajdujecie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz